Blog Maćka Iwańskiego

Robert, odejdź do Madrytu

Dziś krótko i na temat. Od kilku lat badam związki Roberta Lewandowskiego i jego agenta, Cezarego Kucharskiego, z Realem Madryt. Kucharski działa pragmatycznie, i choć Robert był zdecydowany na Los Blancos już w grudniu 2013 roku, przekonał swojego zawodnika do Bayernu. I bardzo dobrze. W Bawarii Lewy stał się jedną z najlepszych, a może najlepszą dziewiątką w futbolu. Nowe informacje sugerują, że latem 2017 nadarzy się ostatnia okazja do przejścia na Bernabeu. Czas najwyższy.

To, co napiszę, nie ma wiele wspólnego z Bayernem. Szanuję ten klub, jest potęgą we własnym kraju, ma bogatą tradycję, płaci Polakowi rekordowy kontrakt. Bayern ma jednak tylko jeden problem – nie da Lewandowskiemu tego, czego on pragnie. A on chce zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Najbliżej był cztery sezony temu, ale na Wembley lepszy był Bayern, dziś do takiego triumfu niezdolny.

Rozmowy, negocjacje, gry medialne. Czasami jednak pojawia się coś, co Amerykanie i Anglicy określją mianem game changer. Czyli rozmowa Cristiano Ronaldo i Sergio Ramosa z Robertem po meczu w Madrycie. Przekonywanie, by przyszedł. Pisze o tym dziś madrycki AS. Być może nie wyszłaby na światło dzienne, gdyby nie rzekomy atak trzech piłkarzy Bayernu na sędziego. Guillem Balague, jeden z najbardziej szanowanych i wiarygodnych dziennikarzy jacy pracują w futbolu, poszedł tym tropem. Okazało się, że Robert nie mógł być w pokoju Kassaia, bo zajęty był rozmową z gwiazdami i liderami Realu.

Z Bernabeu ma odejść Karim Benzema. Real potrzebuje spektakularnego transferu, bo Florentino Perez takie najbardziej lubi. Lepszego nazwiska niż Lewandowski nie znajdzie. Mimo, że Bayern podpisał nowy kontrakt, nie takie transfery były przeprowadzane. Jeśli Ronaldo i Ramos przyszli do Roberta, byli już po rozmowie z prezydentem. Informacja o kurtuazyjnej pogawędce Florentino Pereza i pytania o zdrowie żony oraz bark Roberta, to fraszka. Najważniejszymi posłańcami byli liderzy Realu Madryt. Choć oczywiście fakt, że Florentino szukał Roberta, by zamienić z nim kilka słów to także wyraźny sygnał.

Robert dostał na Gwiazdkę kilka lat temu od siostry koszulkę Realu ze swoim nazwiskiem, bo – choć tego oficjalnie nie potwierdzi, nie wypada mu – chciałby ją założyć . Ma 28 lat i przy jego stylu życia przed sobą cztery, pięć sezonów na najwyższym poziomie. Korona króla strzelców Bundesligi zdobyta jeszcze 5 razy to już za małe wyzwanie. Madryt to gwarancja, że w ciągu czterech czy pięciu lat przynajmniej raz Ligę Mistrzów wygra. Szanowany w Bayernie, w Madrycie wskoczyłby do ścisłej czołówki gwiazd. W Hiszpanii mógłby też stanąć na podium Złotej Piłki France Football. To, że zarobiłby kilka milionów euro więcej, nie ma już znaczenia.

Na poziomie Roberta Lewandowskiego nie chodzi już o dodatkowy zarobek. Liczą się cele, ambicje i możliwości. W przypadku przejścia do Monachium też tak było, pamiętacie? Zaczęło się od rozmowy piłkarzy Bayernu, którzy chcieli, by Polak do nich dołączył. Teraz czas na transfer stulecia, bo w życiu trzeba spełniać marzenia, jeśli jest ku temu okazja. Madryt woła. Po raz kolejny i zapewne ostatni.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language