Artykuły i felietony

Rośnie zdrowa paka na Mistrzostwa Świata

O tym, że Stadion Narodowy to nasza twierdza a Robert Lewandowski znaczy kapitan – wiedzieliśmy już od jakiegoś czasu. W minionych tygodniach poświęciłem też kadrze kilka tekstów konstruktywnej krytyki, dotyczącej głównie rezerw ludzkich czy braku sparingów z najlepszymi. Wobec awansu i ostatniego zwycięstwa z Czarnogórą – napiszę w charakterze kieliszka szampana. Wasze zdrowie Panowie!

Że zdrowie jest najważniejsze wiemy niby wszyscy, zwłaszcza Ci dotknięci sytuacjami krytycznymi i piłkarze. Jestem absolutnie przekonany, że rośnie nam kadra, która na rosyjskim mundialu może nam przynieść nie mniej radości niż na Euro2016. Adam Nawałka podkreślał od dawna, że szczytowym momentem tej kadry będzie światowy czempionat u naszych wschodnich sąsiadów i wie co mówi. Wielu kibiców twierdzi, że „to słaby trener” – a co on ma do „trenowania”? Semantycznie właściwa nazwa dla jego funkcji to „selekcjoner” (we Włoszech nazywa się opiekuna kadry C.T – coordinatore tecnico) . Wybiera najlepszych wykonawców do przyjętej strategii i taktyki, a ci grają przecież w klubach, i tam wykuwają formę, z której korzysta drużyna reprezentacyjna – Adam Nawałka do „wytrenowania” ma niewiele, to zawodnicy muszą się zdrowo przykładać.

Że Robert Lewandowski „znaczy kapitan” wiedzieliśmy od dawna, pisałem o tym nie raz. On kadrę prowadzi,inspiruje, motywuje, napędza i strofuje – prawdziwy Szef.  O roli Kamila Glika, Kuby Błaszczykowskiego też rozpisywałem się wielokrotnie, tak jak i o Grześku Krychowiaku, bez którego nie wyobrażam sobie mocnej (i groźnej dla wszystkich) kadry.  Zdrowie to Łukasz Piszczek w pełnej dyspozycji – oby jego uraz z niedzielnego meczu nie był aż tak groźny jak się wydaje. To już pięciu piłkarzy – sześciu z bramkarzem, a na tej pozycji mamy pewną ustalona jakość, którą również „wałkowałem” w okolicznościowych publikacjach. To już ponad połowa składu.

Kapitan reprezentacji zasłużył na pomnik przed obiektem na Saskiej Kępie? On już sobie ten pomnik buduje od dawna, a rosyjskie mistrzostwa mogą zadecydować z jakiego kruszcu ów monument  będzie. Dla mnie – o czym również wspominałem wcześniej – pomnik w sercach polskich kibiców już zbudował sobie pewien Włoch. Nazywa się Maurizio Sarri, i to on odpowiada za codzienny rozwój Piotra Zielińskiego, którego prowadził najpierw w Empoli a drugi rok w Napoli. To on wprowadza do gry Polaka bardzo, ale to bardzo umiejętnie – bacząc na ogromny talent, ale i introwertyczną osobowość naszego zawodnika, daje mu grać na każdej pozycji w środku pola. Zielek gra i role Hamsika, iJorginho i Allana – owocuje to niebywałą wszechstronnością piłkarza, którego Jan Tomaszewski chciałby nawet pomijać w składzie. Panie Janie – nigdy!

Pisałem kiedyś, że Piotr Zieliński może być zawodnikiem na miarę nawet Kazimierza Deyny, i wcale się z tych słów nie wycofuje. Futbol się zmienił od legendarnej „dychy” Wojskowych i Orłów Górskiego, ale rośnie nam – z meczu na mecz – nowoczesna wersja zachwycającego wówczas świat „Kaki”. On widzi więcej i potrafi dograć piłki, których od czasów Deyny nikt na polskich boiskach nie grał. Niech symbolem klasy i potencjału zawodnika Napoli będzie udział Zielińskiego przy drugiej bramce. Powiedzcie mi proszę – jak on to zrobił, że przy bardzo ostro interweniującym rywalu, on się od niego odbił z piłką przy nodzę? Pozwoliło to kontynuować przepiękną akcję, którą trafieniem zakończył Grosicki – mamy więc siódmego i ósmego zawodnika, z którymi „można iść na wojnę”.

Pozostali trzej domykają mojej koncepcji zdrowia – Krzysztof Mączyński i Michał Pazdan. Oby uzdrawianie Legii szło jak najszybciej, jak najbardziej harmonijnie i skutecznie. Niech zawodnicy pracują w spokoju a w kadrze odnajdują radość z grania o ambitne cele oraz realizację wyzwań. Jedenasty to Maciej Rybus chyba, bo póki co prawe skrzydło reprezentacji jest dużo dojrzalsze, wytrawne i niebezpieczne niż jej lewa strona (prosze nie dopatrywac się analogii politycznych 😉 . Zdrowie to również powrót Arka Milika, który zalicza dwie długie pauzy  w ostatnich sezonach, i pozostanie chyba opcją zdrowej rywalizacji i ewentualnego zaplecza dla RL9 w sytuacji gdy nasz C.T postawi na 4-2-3-1, albo wyzwaniem dla rywali jeśli selekcjoner wybierze 4-4-2 , z Krychowiakiem jako „dolnym wierzchołkiem rombu”  i Zielińskim trequartistą. Bo Krychowiak zaczyna przypominać dawnego gracza Sevilli, który zdobywał szacunek w Primera Division, a w kadrze stanowił zaporę nie do przejścia.

Nie odszczekuje w żaden sposób zgubnego skutku działania rankingu FIFA, ale to on zapewni nam (?) szczęśliwą „turniejową drabinkę”, nadal nie będę piał z zachwytu nad rekordami i statystykami eliminacyjnymi kadry zrobionymi na Czarnogórze, Kazachstanie i Armenii , nadal będę wytykał 3:2 i 0:4 z Danią – jedyną „przyzwoitą drużyną” grupy. Co pozytywnego widzę w takich eliminacjach? Budowanie „team spirit” i zewnętrznego wizerunku: drużyny groźnej, bramkostrzelnej, i potrafiącej – w potrzebie – zredukować bieg i wcisnąć pedał gazu (sportowej złości) na maksa – tak jak zrobili to reprezentanci po feralnym wyrównaniu Czarnogórców. Każdy kto kiedyś miał okazję jechać czy prowadzić V8, a gros naszych reprezentantów takie auta ma (jak nie lepsze) – wie jakim komfortem jest zapas mocy, który daje poczucie, że z każdej opresji można się wykaraskać – i to z pewną dozą przyjemności nawet.

PZPN zorganizowało wreszcie 2 mecze towarzyskie – z Urugwajem i Meksykiem. Pozostają pytania: w jakich składach zagrają drużyny i czy w turniejowym czy piknikowym nastawieniu. Przyszłość przyniesie nam odpowiedź. Kluczowe będą wnioski z eliminacji oraz nadchodzących meczów towarzyskich (oby było ich jak najwięcej i oby były one z jak najlepszymi rywalami) i naniesienie stosownych korekt podczas krótkich zgrupowań przed nimi oraz długiego obozu przed wyjazdem do Rosji.  Na razie jestem dumny, że moja reprezentacja kwalifikuje się na drugi wielki turniej z rzędu w pięknym stylu, że w świat idzie obrazek drużyny nieobliczalnej, drużyny grającej metodyczny, skuteczny futbol z nutką szaleństwa, drużyny w której są gwiazdy europejskiego i światowego futbolu.  Siatkówka, piłka ręczna, futbol na poziomie klubowym – pamiętajmy, że dotąd każdy sukces w polskich grach zespołowych był zapowiedzią kryzysu, niech więc chociaż Mundial będzie jak najbardziej okazały.  A o to, że Polacy na rosyjskiej ziemi, będą chcieli wyjąć kilka asów z rękawa  jestem absolutnie spokojny. Na Moskwę Panowie!

http://www.polsatsport.pl/wiadomosc/2017-10-08/polska-czarnogora-skrot-meczu-wideo/

 

zdjęcie: współczesna.pl

 

Przeczytaj również: Jak ogłupia ranking FIFA, Krychowiak – kiedy top gracz trafia do przeciętnego klubu, dokąd zmierzasz kadro?

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language