Sercem Kibica

Samotność Babuli. Koniec Legii

Kiedy 2,5 tygodnia temu pisałem, że przedłużenie kontraktu z Jackiem Magierą to raczej wyraz wsparcia w trudnym momencie niż deklaracja miłości po grób – mówiłem współpracownikowi, że dni trenera są policzone. Jak to? dziwił się – przecież podpisują nową umowę, gdyby chciał go zwolnić zrobiłby to na wygasającej starej. Za stary jestem i poznawałem futbol na „najlepszych” włoskich wzorcach, żeby dawać się nabierać na takie proste triki. Zwłaszcza, że wchodził tu w grę element pseudo – sympatycznego-fałszu – korporacyjnego, który ucieleśnia Dariusz Mioduski. Dzisiejsza wiadomość o zwolnieniu Magiery i Żewłakowa zastała mnie w ambulatorium – podskoczyłem na fotelu bardziej słysząc ten złowrogi news niż w wyniku wbijanej igły.

Legia w tym sezonie przegrywała co się dało – odpadła z LM, przegrała LE, w lidze gra słabo. Kiedy Siwy trener przejmował Legię rok temu, zespół był – po ośmiu kolejkach – na trzynastym miejscu w tabeli. Dzisiaj Legia ma 13. punktów, jest na piątym miejscu i traci ledwo 2. punkty do liderującego Lecha. Jeżeli naczelnym celem Mioduskiego jest obrona mistrzostwa (nic innego nie zostało ) to czy aby na pewno zwolnienie Babuli było rozsądne? Moim zdaniem nie. Owszem, element nowej miotły, wyjątkowe sprężenie pod okiem nowego szkoleniowca – to wszystko znane aspekty i okoliczności potencjalnej poprawy gry i wyników, ale czy aby na pewno? Adrian Gula, Timur Kecbaja i Paulo Bento – to nazwiska następców Magiery, które już pojawiły się w obiegu. I to naprawdę oni mieliby zagwarantować Legii jakość na lata? Nie sądzę – przyjdą i co zobaczą? To samo co widzi Magiera: sfrustrowanego Pazdana, Jędrzejczyka bez formy i wiary, zagubionego Moulin, nieudolnego Kucharczyka czy zdezorientowanego Hamalainena oraz kompletnie zdziwionych Sadiku czy Pasquato. Każdy normalny trener w takiej sytuacji zachowałby się jak ten pisarz u Hłaski, któremu wydawca każe kontynuować cudzą powieść w odcinkach. Znacie? Przeczytajcie „Pięknych 20-letnich” – warto. Ryba psuje się od głowy – co trener może kiedy 3/4 zespołu jest rozbite zawirowaniami w klubie a nowo przybyli nie są w formie, ale nie ukrywali tego w chwili podpisywania kontraktu? Symbolem niech będzie Pasquato – Warszawa jest piękna w porównaniu z przemysłową Samarą i ma stąd 2 h samolotem do domu a nie 9…..

Jacek Magiera to człowiek, który zna klub od podszewki, w którym grał jako zawodnik, z którym przeżył radość pięknych chwil w LM, z którym poznał też gorycz porażki. Jego odstawienie przypomina mi casus Antigi. Gdzie tu logika i jakie są cele działań? Facet coś wygrał, coś przegrał – dajcie mu wyciągnąć wnioski, nie?  Wielce prawdopodobne, że do Legii szerzej wejdzie ekipa Chorwacka – pierwszy zespół w ręce Romeo Jozaka i Dejana Klafuricia. Akademię przejmie Ivan Klapcija – ma to sens, zwłaszcza jeśli się myśli o regularnym wprowadzaniu młodych graczy do pierwszego zespołu – zwłaszcza w miejsce zawodników z wysokimi kontraktami, których należy się pozbyć w związku z brakiem wpływów z europejskich pucharów.

Legii najbliższa przyszłość to wyprzedaż starszych zawodników( z określonymi kontraktami) i gra młodzieżą, której ogrywanie się ma powodować wzrost wartości. W jakie kwoty celuje Prezes Mioduski – nie wiadomo. Zwłaszcza, że „gra młodzieżą” oznacza raczej środek tabeli dla klubu z najlepszymi kibicami w Polsce. Więcej niż prawdopodobne, że Ł3 będzie w najblizszej przyszłości areną zmagań nastolatków i młokosów.

Magiera byłby do tego bardzo dobry w kwestii stricte szkoleniowej – nie podołałby od strony organizacyjnej. Dlaczego? Za dużo uwikłań w relacje personalne, bezpośrednie relacje, osobiste zobowiązania, za dużo danych słów etc….   Jeśli prawdą jest, że do Legii wchodzą Chorwaci – czeka nas okres spektakularnej czystki. Oni bowiem potraktują sprawę zadaniowo – zgodnie z celami nakreślonymi w stosownych kontraktach. Bez zbędnych emocji.

Nie podoba mi się zwolnienie Magiery – facet przyszedł rok temu, pozbierał do kupy co się dało, zrobił całkiem fajny sezon w LM. To ostatnie oczywiście z zachowaniem wszelkich proporcji. Wielcy rywale ćwiczyli z Legią raczej warianty ofensywne, gros zawodników rywala przebywała na połowie Legii (w meczach z Realem wyliczyłem ośmiu graczy Merengues na połowie Wojskowych) – co ułatwiało osiąganie spektakularnych – wydawało by się – wyników. Tym niemniej wyniki oraz ich styl poszły w świat i zyskały Legii etykietkę drużyny, którą chce się oglądać.

Zwolniony został również Michał Żewłakow – teoretycznie najbardziej odpowiedzialny za kryzys w Legii. Dlaczego teoretycznie? Ano dlatego, że nie wierzę, żeby w takim klubie gdzie właścicielem jest taki Mioduski, cokolwiek odbywało się samodzielnie, bez jego ingerencji czy też bezpośredniego namaszczenia. Michał Żewłakow spędził końcowe lata kariery na Łazienkowskiej, rozgrywał piękne mecze pucharowe – choćby ze Spartakiem, pracował jako skaut, grał w Belgii i Grecji, ma na koncie ładną kartę reprezentacyjną – a regularne dekonstrukcję transferowe oraz dostarczanie trenerowi zawodników nie gotowych do gry w kluczowych momentach (jaka była dyspozycja w chwili zakupu i wpływ na el LM i LE takich graczy jak Sadiku, Pasquato czy Hideberto?) – to już nosi znamiona wpływu nie zawodowca, a jedynym takim w tym gronie jest Mioduski.

Doprowadził i zlekceważył reperkusje wielo tygodniowego „sporu właścicielskiego” , który rozbił mentalnie wielu zawodników, doprowadził do znacznego ubytku personalnego w drużynie. Skoro zawodników czy trenera można obarczać i rozliczać za przegrane mecze czy rozgrywki, to dlaczego właściciela nie można rozliczyć za dekonstrukcje zespołu? Można! Odejście Niko, Prijo i VOO to wina Mioduskiego. Dlaczego? Bo nie potrafił ich zatrzymać. To wszystko działo się na oczach zespołu, który z dnia na dzień tracił, moc, pewność siebie, wiarę, że może być lepiej. Prezes nabroił, więc w ramach alibi zwolnił trenera – jakie to proste i przyjemne.

Tym niemniej wstyd powinno być piłkarzom – wszystkim po równo, bo rywali nie mieli super wymagających a skrewili okrutnie jako, że – w ogólnym rozrachunku – rzecz rozbiła się o …hm, jednego gola Sheriffowi? czy jednego Astanie? W jakim oni musieli być stanie, że nawet pod mentalną batutą Aco Vukovica, nie dali rady tego gola strzelić…..

Kiedy właściciel zdał sobie sprawę, że nie bardzo panuje nad zjawiskiem, że przegrane zostały cele dzięki którym może zarobić (puchary) to postanowił zwolnić trenera i chwycić się ostatniej deski robienia biznesu, bo Mioduski nie jest w klubie z pasji do piłki, ani nie dlatego że kocha Legię czy jej kibiców. Dariusz Mioduski kocha biznes, i będzie go teraz robił za wszelką cenę. Wyprzeda kogo się da i będzie grał kim się da, żeby zarobić cokolwiek.

W tym wszystkim najbardziej żal Babuli czyli trenera Magiery. Dziękujemy trenerze i do zobaczenia…..w Legii bez Mioduskiego……

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language