Blog Maćka Iwańskiego

Sezon grubych ogórków

Leżę na plaży, za pracowicie rozłożonym parawanem. Ze zdumieniem odkrywam, że nad polskim morzem nie jest się skazanym na rybę w panierce z frytami na wczorajszym oleju, bez kłopotu można zjeść tak, że dietetyk by pochwalił. Pogoda wreszcie dopisała, więc jest tłumnie. Dzieciaki piszczą, przypominam sobie jak sam trzydzieści lat temu leciałem do Bałtyku na łeb, na szyję. I wtedy, na brzegu morza i w pełnym słońcu słyszę, jak dwóch facetów kłóci się o… Krzysztofa Mączyńskiego.

Nie ma co, „Mąka” odwalił niezły numer. Żeby on nie był wychowankiem Wisły, żeby nie deklarował tego, że w Wiśle zostanie a nawet jeśli nie to nie pójdzie do Legii, to… Nic by to nie dało. Swoje musi, w internecie, oberwać. Całe jego szczęście, że ten internet jest, bo kiedyś co bardziej krewcy kibice (?) potrafili drzwi spalić, albo dom czy klatkę wymazać groźbami karalnymi wobec odchodzącego do znienawidzonego rywala zawodnika. Z biegiem lat trochę się zmieniło, upust agresji i wściekłości niektórzy dawali wysyłając zawodnikowi smsy. Wystarczył jeden, co upublicznił numer na klubowym forum. Złość kibica może być przecież bezmierna i nieskończona. Figo już zawsze będzie „pesetero” w Barcelonie, a na Donnarummę polscy kibice Milanu sypali (fałszywymi, ale jednak) dolarami podczas Euro U-21 w Krakowie.
Kibic najbardziej kocha takiego Buffona, Tottiego, czy Maldiniego, żeby trzymać się znakomicie opisywanego na polskagola.pl włoskiego futbolu. Chce wierzyć, że piłkarz, ten najlepszy, będzie wierny barwom gdy przydarzy się katastrofa (jak degradacja Juve), będzie na dobre i na złe, choćby oferty innych klubów kusiły większymi zarobkami i perspektywą sukcesów. Wierność może się długofalowo opłacić, choć inaczej, niż finansowo. W końcu nawet kibice Lazio doceniali Tottiego. Nienawidzili, ale doceniali. I tak na przykład, Adam Wiśniewski, przez kilkanaście lat grający w piłkę ręczną dla Orlenu Wisły Płock zakończył karierę, po czym natychmiast został… prezesem klubu. Nie byłoby mowy o takim scenariuszu, gdyby nie stał się symbolem płocczan. Normą w Polsce to nie było, ale coraz bardziej docenia się ważne postaci ze sportowej przeszłości. Taką raczej nie będzie Dominik Furman. Wykupiony z Tuluzy pomocnik miał być przywódcą buntu piłkarzy przeciwko trenerowi Marcinowi Kaczmarkowi. Klub dementuje, ale trener odszedł tuż przed startem sezonu.
Mączyński nie zostanie legendą Wisły, ale nie byłby nią nawet, gdyby grał w Krakowie do końca kariery. Wisła nie jest w tej chwili klubem zdolnym do zdominowania Ekstraklasy, chyba, że szybko znajdzie się ktoś z wielkim kapitałem i sypnie groszem, niczym Bogusław Cupiał dwadzieścia lat temu. Wątpliwe. Reprezentant Polski zrobił jednak coś innego. Dał klubowi solidnie zarobić, z tego transferu Wisła ma na kilka miesięcy funkcjonowania. Mało? Nie odszedł też do Cracovii, co byłoby chyba jeszcze trudniejsze do zniesienia dla kibiców Białej Gwiazdy.
Hejt na Mączyńskiego jest zjawiskiem zrozumiałym, bo część ludzi będzie w futbolu zawsze szukać odbicia własnych emocji i bezpiecznego ich wyładowania. Piłkarz ma jednak święte prawo dbać o siebie i rodzinę. I to Mączyński zrobił. Przynajmniej nie było takiego zamieszana, jak w przypadku Vadisa Odjidjy-Ofoe. Ten z kolei też dba o siebie, no i trudno. Nie liczyłbym na to, że nagle zostanie i stwierdzi, że jednak w Warszawie mu dobrze. No chyba, że kolano nie pozwoli na harce po Europie. Wdzięczność za to, że w Legii odbudował karierę? Gdyby nie był w takiej sytuacji, że potrzebował gry, w Warszawie by się nie pojawił.
Czas przerwy między sezonami zwykle nazywany był sezonem ogórkowym. W tym roku nudy nie ma. Najpierw sportowa klapa Euro U-21 (o organizację byłem spokojny) i sąd nad Marcinem Dorną, potem Vadis i Mączyński i kilka innych tematów. Arka sprzedana dwudziestolatkowi (ale z mocnej biznesowo rodziny), nowy właściciel Śląska atakowany przez Sylwestra Latkowskiego, który twierdzi, że to postać daleka od wiarygodności… Sezon na ogórki w tym roku był obfity. Oby ten piłkarski też wypadł podobnie.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language