Siła, doświadczenie i Mourinho lepsze od młodości. Puchar Ligi Europy pojedzie do Manchesteru

W meczu wielkich nadziei wynik rozwiał wątpliwości – Ajax próbował grać swoje, ale Manchester United wytrawnie wypunktował wszystkie słabości rywala, zwłaszcza w sferze tężyzny fizycznej. Manchester był wyraźnie ekipą mocniejszą i bardziej wyrachowaną.

Piłkarze Jose Mourinho wystąpili w ciemnych, granatowych strojach i mimo to wyglądali na starszych braci utalentowanej młodzieży Petera Bosza. Z ogromnej przewagi w posiadaniu piłki, którą mieli piłkarze Ajaxu, niewiele wynikało oprócz wybiegania, które kończyło się w okolicy pola karnego, gdzie zdyscyplinowani taktycznie Anglicy nie dawali żadnych szans rywalom, których najlepsi zawodnicy ginęli w obliczu tężyzny  „Czerwonych Diabłów”.

Gwoli ścisłości należy jednak zauważyć, że bramki Pogby i Mikihitariana, nie odzwierciedlały niebotycznej przewagi z gry – były raczej właśnie odzwierciedleniem przewagi fizycznej (mocny strzał Pogby, który mimo rykoszetu trafił do siatki myląc Onanę) oraz wyrachowania, bo Ormianin sprytnie i ofiarnie wepchnął piłke do bramki z 3-eciego metra po zamieszaniu wynikłym z rzutu rożnego.

Amsterdamczycy do końca próbowali ale ich przewaga (poza posiadaniem piłki) w ilości prób zdobycia gola była niezauważalna. Kilkanaście prób przy trzech celnych, nie stworzyło żadnego realnego zagrożenia przy którym miałaby się zmierzwić zbrylantynowana fryzura Romero czy też podskoczyć ciśnienie widzów przed telewizorami.

Działacze Ajaxu dostrzegli na pewno czego brakuje dzisiejszej drużynie by nawiązać do poziomu ekipy, która 22. lata temu wygrywała LM, a Jose Mourinho zrobił pierwszy krok ku pełnoprawnej sukcesji po Sir Fergusonie oraz scementowaniu zespołu z ogromnym potencjałem. Finał tegorocznej Ligi Europy był również z pewnością wartościowym materiałem dla Jacka Magiery i Prezesa Mioduskiego – ich ludzie minimalnie przecież ulegli Holendrom, którzy przeciwko Legii wychodzili dwa razy w składzie bardzo zbliżonym do formacji, która zobaczylismy w środowy wieczór.

Ceremonia nagrodzenia finalistów obyła się bez okolicznościowych konfetti, bo chyba wystrzałowych okoliczności kibicowska brać ma na dzień dzisiejszy dość. Przed nami końcowy akcent sezonu, jakim będzie finał Ligi Mistrzów w Cardiff. Oby 3 czerwca było spokojnie jak dzisiaj w Sztokholmie.

 

 

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language