UEFA Liga Mistrzów

Stara Dama przechytrzyła Koguty

Juventus przyjechał do Londynu z nadziejami, że „kulturowy know how” i wiara w dobry wynik wystarczą, mimo że statystyki nie dawały Włochom szans. Ostatni sukces na ziemi angielskiej odnieśli jeszcze ze Zbigniewem Bońkiem w składzie. 

Żywiołowy i ofensywny futbol Tottenhamu mógł budzić grozę. Rzadko kto tak skutecznie hasa w Turynie jak londyńczycy robili to w pierwszym meczu. A przecież Koguty podejmowały Starą Damę w swojej tymczasowej twierdzy – kultowym Wembley. Gospodarze od początku wsiedli na gości, którzy jako zespół prezentowali się wyraźnie słabiej pod względem atletycznym – przynajmniej takie sprawiali wrażenie. Gracze w białych koszulkach prezentowali się okazalej: wyżsi, szybsi, silniejsi. Ich akcje ofensywne były na tyle intensywne, że wymagały aby obrońców  Juve wspomagała linia pomocy – celował w tym zwłaszcza Matuidi. Powodowało to, że przyczajony niżej Francuz nie brał tak aktywnego udziału w rozegraniu piłki w środku pola, gdzie Khedira i Pjanić zostali zdominowani przez siły rywala i nie dostarczali paliwa Higuainowi, oraz Dybale.

Brakowało mi Mandzukicia: postawny, wybiegany, twardy , wszechstronny i zdecydowany – mógł być skutecznym antidotum na atletyczny, szybki i widowiskowy futbol Anglików. W Juve wyróżniał się tylko Douglas Costa, który był nie do upilnowania i sędzia Marciniak powinien był gwizdnąć karny po zagraniu Vertonghena. Mogło to inaczej ustawić mecz, w którym gospodarze wszystko robili lepiej, szybciej i ładniej a Włosi mogli tylko angażować sześciu zawodników w grę defensywną. Przy takim układzie nie było komu zweryfikowac „rzekomej słabości” defensywy londyńczyków.  Miał kilka szans na gola Harry Kane, ale na nim głównie skupiała się uwaga obrońców. Dużym zagrożeniem jest w każdym meczu błyskotliwy i wszechstronny Dele Alli, ale głównym aktorem meczu  Kogutów był Koreańczyk Son, który był niestrudzony w atakowaniu lewym skrzydłem, gdzie bezpardonowo traktował go Barzagli, który powinien był zostać wysłany do szatni jeszcze przed przerwą.Długo wydawało się, że Juve nic nie ugra….

Tak było przez godzinę gry na Wembley, kiedy Max Allegri wykonał dwa ruchy: weszli Lichtsteiner i Asamoah (Za Benatie i Matuidiego) i nagle Stara Dama przeprowadziła dwie akcje, po których gole strzelili Higuain ( po kombinacyjnej wymianie piłek) oraz Dybala po solowym rajdzie. Wszystko to wydarzyło się w przeciągu trzech minut. To podziałało jak celny cios na nos w boksie -a nawet dwa takie ciosy –  Tottenham został zamroczony, a ja wiedziałem, że miałem rację pisząc „wyczekać, przeczekać i ukąsić”. Londyńczycy jakby nie dowierzali, nagle zaczęli grać długo piłką, z mniejszym rozmachem. A turyńczycy ustawili podwójne zasieki  i kontrolowali sytuację. Wejście Lameli i Llorente było sygnałem maksymalnej ofensywy gospodarzy, ale niczego nie wniosło prócz słupka, w który trafił Harry Kane w 90. minucie.  Stara Dama lepiej odrobiła lekcję i zagra w ćwierćfinale LM, do którego awansował też Manchester City, który po goleadzie w Bazylei (4:0) – uległ dzisiaj rywalom u siebie 1:2.

 



[fbcomments]

Góra