Artykuły i felietony

Stary człowiek i może

Skoro powracamy do oglądania cotygodniowych zmagań naszych ulubionych piłkarzy i zespołów w ligach, warto rzucić okiem na kilka ciekawych wydarzeń sprzed przerwy reprezentacyjnej. A jedną z ciekawszych rzeczy były popisy strzeleckie zawodników, którzy powoli myślą pewnie o piłkarskiej emeryturze. 

W Anglii, od początku sezonu, zadziwia Glenn Murray. Niespełna 35-letni zawodnik wreszcie odnalazł się w najwyższej klasie rozgrywkowej i błyszczy w szeregach Brighton & Hove Albion. W czterech spotkaniach zdobył trzy bramki, z czego jedną, chyba najważniejszą, w wygranym przez Brighton meczu przeciwko Manchesterowi United. Był to gol niecodziennej urody, bowiem po płaskim dośrodkowaniu z lewej strony boiska, Murray zewnętrzną częścią stopy, delikatnie przerzucił piłką nad Davidem De Geą.

Anglicy mają przeżywającego drugą młodość Murraya, natomiast Niemcy, a właściwie kibice Herthy Berlin, mają niezawodnego Ibisevicia. 34-letni Bośniak od ponad 10 lat biega po boiskach Bundesligi. Nigdy nie trafił do topowego klubu, ale sezon w sezon aplikuje rywalom kilkanaście bramek. Obecny kapitan Herthy strzelił już trzy bramki w tym sezonie. Dwa trafienia w lidze, jedno w pucharze kraju. Zawodnik imponuje skutecznością, bowiem ma obecnie średnią jednej bramki na mecz. A znając jego charakter oraz dokonania w Bundeslidze, na tym się nie skończy.

Zawodnik zamykający nasze zestawienie, strzelił w tym sezonie tylko jedną bramkę – ale za to jaką. Rzut wolny dla Sampdorii, piłka trafia w mur, później zostaje odegrana do niepilnowanego z prawej strony Bartosza Bereszyńskiego. Ten dośrodkowuje w pole karne, niestety minimalnie za plecy napastnika. Natomiast Fabio Quagliarella nic sobie z tego nie robi i pakuje piłkę do siatki uderzeniem z powietrza piętą. Takiego gola nie powstydziłby się nawet Zlatan Ibrahimovic.

Zawsze cieszymy się, kiedy widzimy na boisku młodych i perspektywicznych piłkarzy. Ale powyższe przykłady pokazują, że doświadczenie i charyzmę, ale przede wszystkim ogromną wolę walki, mają też dużo starsi piłkarze. Cały rozwój Cristiano Ronaldo (w znaczeniu fizyki ciała) odłożył do lamusa twierdzenie, że piłkarz jest u szczytu formy w wieku 28-30 lat. Przy obecnych dokonaniach technologicznych oraz treningowych i żywieniowych, zawodnicy będą mogli utrzymywać formę dłużej. Patrząc na sposób prowadzenia się, podobny los czeka najpewniej Roberta Lewandowskiego.

Dobrze jest popatrzeć na zawodników, którzy przez lata grają dla kibiców. Szczególnie przyjemne może to być w sytuacji, kiedy jako dzieci, biegaliśmy z nazwiskiem jakiegoś piłkarza na plecach po podwórku a ten zawodnik nadal gra. We Włoszech pewnie tak mają z Quagliarellą, bo to on spośród trójki zawodników ma za sobą najbarwniejszą karierą. A czy oprócz Roberta Lewandowskiego, któryś z naszych rodaków ma szansę na grę w klubie kilka lat po trzydziestce?

fot: gettyimages.com



[fbcomments]

Góra