Blog Maćka Iwańskiego

Świat oszalał

Transfer Neymara do PSG jest na ostatniej prostej i nic na ten moment nie wskazuje, by nie opuścił on Barcelony. „Operacja Neymar” ma kosztować katarskich szejków dobrze ponad dwa miliardy złotych! Jeśli kiedyś Jan Paweł II nazwał przejście Christiana Vieriego za 50 milionów euro „obrazą dla ubogich”, to czym jest to, co obserwujemy wokół Brazylijczyka?

Miałem kiedyś dziewczynę. Ładna, wydawało mi się na początku, że niegłupia. Niby wszystko było w porządku, ale jakoś dziwnie wydawałem zdecydowanie więcej, niż chciałem, przestałem czytać książki, a na końcu okazało się, że kombinowała na boku z chłopakiem z bogatej rodziny. Trochę kojarzy mi się to z… Neymarem. Małżeństwo z Barceloną wydawało się trwałe, a strony zadowolne. Okazało się to być bajką dla naiwnych. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że to FC Barcelona wiedząc, że nie utrzyma piekielnie zdolnego zawodnika robi co w jej mocy, by nikt nie interpretował sytuacji jako jej porażki. Winien jest ojciec Neymara, który przez wszystkie lata gry jego dziecka dla Dumy Katalonii otrzymał więcej pieniędzy, niż… Leo Messi. Absurdalne? Poniekąd, ale wynika też z inżynierii transferowej przy przechodzeniu Neymara do Barcelony.

Rozbicie trio MSN jest wspaniałą wiadomością dla Realu Madryt. Neymar znacząco wzmocni (o ile nie wydarzy się coś nieprzewidywanego) PSG, będzie księciem Paryża i to w znaczeniu innym niż kiedyś Andrzej Woźniak. To, że Barcelona i La Liga pozwą francuski klub będzie oczywiście dlań kłopotem, ale nie cofnie transakcji. Nie wierzę też, by UEFA posunęła się np. do wykluczenia PSG z Ligi Mistrzów za złamanie finansowego Fair Play, co będzie jawnie miało miejsce. Katarczycy potrzebują Neymara, a przy okazji testów medycznych w ich kraju może się okazać, że owszem, klauzula za 222 mln euro zostanie wypłacona Barcelonie, ale sam zawodnik dostanie niewiele w kontrakcie plus bajońską sumę za promowanie Mundialu 2022. Tęgie głowy za odpowiednim wynagrodzeniem znajdą rozwiązanie.

Ci, którzy narzekają na nowoczesny futbol dostają kolejny argument. Ten transfer to finansowe szaleństwo, łamiące reguły gry. Nie wydaje się też, by PSG koszty się zwróciły. Real Madryt planujący pozyskać Kyliana Mbappe ma szansę tak wykorzystać to marketingowo, by mieć przez kilka sezonów świetnego zawodnika i na koniec jeszcze sprzedać go w wieku 25-26 lat za powiedzmy osiemdziesiąt milionów. PSG nie ma takiej skali i nawet Neymar im tego nie da, choć oczywiście natychmiast świat będzie się i baczniej przyglądał.

Neymar ma prawo do zmiany, do tego, by był gwiazdą pierwszej wielkości. Typowany do zastąpienia Messiego na katalońskim tronie, wybiera inny, przygotowany ze złota w stolicy Francji. Coś mi jednak mówi, że gdyby jego ojciec nie miał w sobie takiej żądzy zysku, Neymar dalej czarowałby na Camp Nou. Ta transkacja przysporzy piłce nożnej spore grono niechętnych, którzy nie bez słuszności będą wskazywać na zaburzenie równowagi. Sęk w tym, że to jest nie tylko sport, ale wielki biznes i jeśli w Katarze uznano, że potrzebują Neymara, a on się z tym zgodził, to…tak naprawdę nic w tym dziwnego. Jeśli świat oszalał, to tylko ten wokół Neymara wobec sum, jakie padły. Konsekwencje znamy.

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language