Artykuły i felietony

Szanuj piłkarza swego – zwłaszcza jeśli chcesz mieć go medalowego

Nie tylko mecze, zagrania, gole czy transfery są inspiracją dla twórczości, którą Wam oddaje. Jesteście nią także Wy – użytkownicy oraz interakcja, którą początkujecie w reakcji na nasze publikacje.

Sporo miałem ostatnio okazji do przemyśleń o charakterze pokoleniowym na kanwie miejsc, które zajmował Robert Lewandowski w różnych plebiscytach i rankingach. W ich efekcie powstawały u nas teksty, które dość szeroko komentowaliście: „Lewy nie sięga Bońkowi do pięt” oraz „Kiedyś piłkarze nie byli tacy napakowani – ich dietą był schabowy a dzisiaj sterydy”…To dwa hasła, wokół których chciałbym się zatrzymać by co nieco poddać pod rozwagę.  Chciałbym, żebyście – czytając nas – brali pod uwagę możliwość istnienia innego wariantu. Zakładam, że myślenie ma wciąż pewną przyszłość 😉

A propos – Ronaldinho Gaucho definitywnie zawiesił buty na kołku. To już chyba naprawdę ostatni (po Tottim i Pirlo) z pięknej ery, która definitywnie jest za nami. Tak sobie myślę, że sam przyczyniłem się nieco do pewnego charakteru dyskusji „kto lepszy”? Jak każdy, mam chyba tendencję do identyfikowania swoich młodych lat z występującymi wówczas piłkarzami. Czy jednak tylko to powoduje, że wyżej ich oceniam niż dzisiejsze gwiazdy? Przecież miarą mistrzostwa wciąż jest klasa pokonanych rywali, a dawne pojedynki Ronaldo #R9, Ronaldinho, Zidane’a, Figo i spółki – były jednak starciami zawodników o wyższej klasie. Kto jest dzisiaj pełnowartościowym odpowiednikiem Seedorfa, Davidsa, Nedveda, Redondo, Verona, Vieiry, Maldiniego, Nesty, Thurama, Desailly, Zanettiego czy Costacurty? A mógłbym tak jeszcze powyliczać – i Wy zapewne także…Super kozaków było kiedyś więcej – dlatego Złota Piłka trafiała w ręce tego, kto akurat zaliczył „sezon konia” – nie było wówczas szansy pomyśleć nawet,  by konkurencję tę miał ktoś zdominować jak dzisiaj Messi i CR7. A moje pokolenie doskonale zna przecież Maradonę…

Wróćmy do meritum: Boniek czy Lewandowski? ….A może Deyna czy Zizou? Żeby być zupełnie uczciwym, musielibyśmy uwzględnić też Puskasa,  Di Stefano i Wilimowskiego ;))) Drodzy kibice – to wszystko byli i są wybitni piłkarze. Myślicie, że Lewandowski nie poradziłby sobie w drużynie Górskiego czy Gmocha lub Piechniczka, a Boniek nie dałby rady w „Orłach Nawałki”?! Każdy na swój sposób zapisał historię dyscypliny, którą z lubością przekazujemy naszym synom. Chcecie koniecznie porównań? Proszę: Zbigniew Boniek był piłkarzem ofensywnym, grającym z boku, z dużym przyspieszeniem i poziomem kreatywności, która pozwalała mu też grać w pomocy. Na tej pozycji grał w Romie, gdzie  obok miał zawodników pokroju: Toninho Cerezo, Bruno Conti, Giuseppe Giannini i Carlo Ancelotti ( w ataku Giallorossi grał inny medalista MŚ – Graziani) . W tym wymiarze obydwaj są bardzo podobni: Hummels, Reus, Lahm, Gotze, Boateng, Muller, Neuer – to mistrzowie świata, z którymi szatnie dzielił Lewy. Zibi miał wspomnianych wcześniej oraz panów Scirea, Tardelli, Cabrini, Paolo Rossi, a Michel Platini był wówczas odpowiednikiem Zidane’a w top dyspozycji. Lewy to typowa „9”, „centravanti” – jak się mówi we Włoszech, czyli środkowy napastnik. Inna rola, inne predyspozycje niż te Bońka. Czy można to zestawiać? Można, ale tylko po to, żeby czas przy piwku miło płynął…

Druga teza: „ kiedyś piłkarze tak nie wyglądali„. Zgoda, ale czy nie zmieniła się sama gra?! Weźcie do ręki „biedronkę” z lat ’70-tych i porównajcie do dzisiejszej ultralekkiej konstrukcji piłki. Uczciwie popatrzcie i zauważcie jak zmieniła się sama gra : jaka jest dzisiaj szybka, dynamiczna, jak kontaktowa – kiedyś wszystko działo się wolniej, zawodnicy mieli więcej przestrzeni. Owszem, było krycie, „plastry” i  ostre faule, ale nie miało to charakteru tak intensywnego jak dzisiaj. Trening jest zatem dostosowany do takich wymogów meczowych – i stąd inne sylwetki piłkarzy. Bardziej napakowani? Tak, bo dzisiaj trzeba być silnym, szybkim, dynamicznym i wytrzymałym. Drużyna, która chce wygrywać musi mieć 6-7 takich atletów co najmniej. Na dobrą sprawę należałoby porównać dane, których pewnie nie ma z tamtych lat: przeciętny czas na 60 metrów wymagany od zawodnika 30 lat temu i dzisiaj, oraz ilość takich sprintów jakie zawodnik musiał wykonać w jednostce treningowej i meczowej. Czy boczny obrońca przebiegał 30 lat temu po 10 kilometrów w każdym meczu? W jakim tempie?  Że suplementacja jest inna to truizm, a co do „schabowego”: dzisiaj dietetycy zaleciliby zastąpienie go drobiem lub wołowiną albo rybą, bo wieprzowina dłużej się trawi i spowalnia metabolizm 😉

Za Arturem Jędrzejczykiem i Michałem Pazdanem ujął się ostatnio Pan Krzysztof Stanowski, i bardzo słusznie, że tak zrobił. Legia Warszawa jest mistrzem kraju i klubem, na który wszyscy patrzą – z zazdrością, zawiścią czy podziwem, ale patrzą. I Legia ma obowiązek nie tylko robienia wyniku sportowego, ale i krzewienia właściwego wzorca modelu biznesowego. Od tego rośnie cała polska piłka, nie tylko od dobrych występów w lidze czy pucharach. Znużenie, wypalenie psychiczne czy koniec cyklu – to element nierozerwalnie związany z futbolem. Zaznali go Sir Alex Ferguson w MU, Massimo Moratti po Triplete 2010 roku, skończyła się dominacja tiki – taki Guardioli, a teraz zjawisko dopadło Real Madryt, który po wyśrubowaniu klubowych rekordów – niemożliwie podupadł, i szkoda by było, żeby kozłem ofiarnym został Zinedine Zidane. Czy trio BBC zastąpione zostanie nowym pomysłem: NHL? Pomysł na miarę marki: Neymarowi się nie podoba w Paryżu ( podkreślam: nie podoba mu się – przy takim kontrakcie;) i cały czas iskrzy na linii z Cavanim – w ostatnim meczu (8:0 z Dijon) znowu mu „ukradł” wykonanie rzutu karnego, za co został wybuczany przez trybuny. Hazard nie przedłuża kontraktu z CFC i wysyła tęskne spojrzenia i komunikaty do Pereza. Wiadomo – życie w Madrycie kusi. Lewego też – od zawsze. Na razie to wszystko skomplikowane – choćby przez Fair Play Finansowe – można chcieć, ale trzeba móc też sprzedać, oddać, pozbyć się kosztów. CR7 do PSG, Bale do MU…

Nie wolno natomiast dawać złego wzoru. My nie mamy aż takiego wyboru, żeby takiemu Pazdanowi czy Jędrzejczykowi dziękować z dnia na dzień. Po Euro2016, cała Polska dziękowała Legii za formę Pazdannaro i Jędzy, którzy byli nie do przejścia na francuskim turnieju. Formę tę wykuł Stanisław Czerczesow – na tytuł mistrzowski z okazji 100-lecia stołecznej drużyny. Za 150 dni rozpoczynają się Mistrzostwa Świata a rosyjski trener poprowadzi na nich Sborną. Legioniści muszą być na czempionat w kadrze, na którą mają zasłużyć formą wykutą w Legii. My kibice,  wiemy że można – a działacze Legii muszą wiedzieć, że tak trzeba!

Szanujmy się, będzie łatwiej o lepszy wynik na mistrzostwach…

#PolskaGola

 

 



[fbcomments]

Góra