Artykuły i felietony

VAR-a z takim sędziowaniem!

Dziś będzie krótko i na temat. Mam tego dość! Dlaczego w kilku ligach europejskich można z powodzeniem używać technologii powtórek video a w innych nie można? Co więcej, w najbardziej prestiżowych rozgrywkach w Europie – Lidze Mistrzów – również VAR nie ma prawa wstępu. Dlaczego? Komu jest na rękę boiskowa (nie)sprawiedliwość? Czy może ugodzi to w świecący wizerunek UEFA?

Po meczu Realu z Bayernem w Lidze Mistrzów wydawało się jasne, że wideo-weryfikacja ostatecznie będzie musiała zagościć na stałe w rozgrywkach piłki nożnej. Jednak, jak to zwykle bywa w takich sytuacjach usłyszeliśmy tylko, że to zabijałoby płynność gry oraz podważało kompetencje sędziów.

Serio? Płynność gry, w momencie, gdy taka weryfikacja trwa najczęściej maksymalnie 2 minuty, które można doliczyć do spotkania i dać kibicom emocje do ostatniego gwizdka. A kompetencje? W tym momencie „kompetencje sędziów” to jest nieświeży żart prowadzącego Familadę. Po niektórych decyzjach nie do końca wiadomo czy to tak na poważnie i kiedy zacząć się śmiać. Niestety tutaj w grę nie wchodzi kilka tysięcy i fotka, na której wszyscy machamy do kamery a grube miliony i zawiedzione ambicje oraz oczekiwania tysięcy kibiców. Jeśli VAR nie jest potrzebny, to otwarcie zadaje pytanie do przewodniczącego Unii Europejskich Związków Piłkarskich (wiem, że tego nie przeczytasz skurczybyku, jak większości postulatów): Jak Pan wytłumaczy kibicom Borussi Dortmund trzy tak bardzo błędne decyzje arbitrów w ich dwóch meczach w LM?

Ci, tak zwani, kompetentni sędziowe jakoś nie zdołali dostrzec dwóch zagrań ręką w jednym meczu a do tego niesłusznie uznali bramkę dla Borussii jako strzeloną ze spalonego. Ja rozumiem, Aubameyang jest szybki, ale żeby od razu wyobrażać go sobie przed obrońcami? Nie wiem, teraz pełno wokół nas coachingu – może to po prostu wizualizacja? Nie mam już nawet ochoty bardziej przytykać sędziom, bo pewnie i tak nic się nie zmieni a ludzką rzeczą jest się mylić. Boli tylko fakt, że na poziomie LM nie ma żadnej mocy, która byłaby w stanie zweryfikować te błędy. Jak byłem w szkole i nawet niesłusznie dostałem „1” to miałem szansę to poprawić. Tutaj nie ma szansy na żadną poprawę. I to jest dobijające.

UEFA oraz sędziowie robią co chcą, piłkarze nauczeni świetnej gry aktorskiej starają się odnaleźć w sytuacji a gdzieś w tym wszystkim, pomiędzy falami partactwa, kuglarstwa i niekompetencji zanika prawdziwa idea rywalizacji, sprawiedliwości i walki. A przecież o to głównie w piłce nożnej chodzi. Wychodząc na boisko drużyny mają mieć równe szanse, zostawiać na boisku krew, pot i łzy by udowodnić swoim kibicom, że głód zwycięstwa naprawdę istnieje. A może to ja idealistycznie patrzę na sport, który od dawna ocieka grubymi portfelami i znajomościami? Nie wiem, chyba nie chcę wiedzieć.

(KS)

Foto: onceamatro.com usa today

Komentarze

komentarze

Najczęściej czytane

Góra
select language