Artykuły i felietony

Włoski passus z Buffonem w tle. Rywale w Pucharze Narodów wciąż bez selekcjonera

W połowie listopada przez Włochy i świat cały przetoczyło się prawdziwe trzęsienie ziemi: Azzurri nie awansowali na MŚ w Rosji. Sprawcą upokorzenia czterokrotnych mistrzów świata byli Szwedzi, a piłkarskie potęgi i potencjalni rywale kpili, zacierali ręce lub współczuli. Zawód czuli też kibicę, dla których nieobecność Italii oznacza brak kilku mundialowych klasyków. Pisaliśmy o tym obszernie. 

Z funkcji zrezygnowali związkowy prezes Tavecchio oraz selekcjoner Ventura i rozpoczęła się narodowa debata co dalej…i dalej nic nie wiadomo. Włosi po trzech miesiącach są nadal bez selekcjonera! Tymczasowym „C.T” (coordinatore tecnico – to włoska nazwa dla funkcji odpowiednika Adama Nawałki) jest Luigi di Biagio, który był ostatnio w Polsce na młodzieżowym Euro z drużyną Azzurrini.  Nadal nie wiadomo kto ma kłaść podwaliny pod nowy włoski futbol przyszłości. Azzurri pokolenie mają ciekawe (choć moim zdaniem nie są to – póki co –  osobowości na miarę mistrzów świata z 2006 roku) a  mimo to, wciąż nie wiadomo kto ma wdrożyć autorską koncepcję drużyny narodowej. Były pomocnik m.in Romy oraz Interu pełni funkcję „traghettatore” (od traghetto – prom) do czasu wyboru „właściwego” szkoleniowca, a przed takowym zadanie bardzo ambitne ale i niełatwe, wymagające kunsztu i doświadczenia. Trzeba będzie odbudować pozycję sześciokrotnych finalistów MŚ. Z drużyną na takim etapie przyjdzie nam się zmierzyć w pierwszej edycji Pucharu Narodów UEFA ( mecze grupowe z Portugalią oraz Italią w okresie wrzesień – listopad br. – przyp red)

Media wymieniały różne koncepcję trenerskich nazwisk we wszelkiego rodzaju sondażach i wywiadach, które pozostają na razie bez odpowiedzi – federacja wciąż nie wybrała. Kandydatów jest kilku, faworytów nieco mniej. Jako aktualnego lidera wyścigu o to prestiżowe miano wskazuje się Roberto Manciniego – moim zdaniem są lepsi kandydaci. Szkoleniowiec, który ma w curriculum tytuły mistrzowskie z Interem, Manchesterem City, nie wydaje mi się mieć dość energii i charyzmy by zbudować cokolwiek od nowa. Nie jest to też jakiś wybitny taktyk, a jego drużyny nigdy nie miały jakiegoś wyrazistego stylu, nie  odnosiły też sukcesów w europejskich pucharach. Stawianie na niego jest wg. mnie błędem. To raczej dobry kandydat dla klubu z dużym budżetem. Obecnie pracuje w petersburskim Zenicie.

Szkoleniowcem, który mógłby dawać większe gwarancje sukcesu jest dla mnie Carlo Ancelotti – człowiek, który zdobywał wszystko z Milanem, stojący za „decima” Realu Madryt w LM, zdobywca krajowych tytułów mistrzowskich w Anglii, Francji i Niemczech. Pięć lat starszy od konkurenta i z potencjalną energią wynikającą z chęci odegrania się za sposób zakończenia przygody z Bayernem. Bardziej utytułowany i  doświadczony, zdecydowanie lepszy taktyk. Jego zatrudnienie to większe prawdopodobieństwo przeniesienia doświadczeń klubowych na niwę reprezentacyjną gdzie nie pracuje się na co dzień z zawodnikami, a bardziej nad selekcją czy stylem gry. Byłby chyba też większym autorytetem dla młodych zawodników niż szkoleniowiec z Jesi

 



[fbcomments]

Góra