Kadra Narodowa

Żeby to był chociaż wilk a nie Wilczek – (Nie)zgoda?

Rok temu ruszyliśmy z serwisem w dniu meczu eliminacyjnego, który kadra bardzo pewnie wygrała w Bukareszcie, pokonując gospodarzy 3:0. Wczorajszy mecz był okropnie nudny, brakiem stawki, brakami personalnymi po obydwu stronach,  niezłą grą obronną naszych, która zniechęcała niezbyt chyba zmotywowanych rywali od skutecznych poczynań, ale też – niestety – kompletnym brakiem czegokolwiek z przodu. Oto obraz gry bez RL9.

Jedyne emocje we wczorajszym meczu to te związane z zakończeniem kariery reprezentacyjnej przez Artura Boruca. Pisałem o tym wcześniej i po meczu podtrzymuje – piękna kariera zasługiwała na lepsze okoliczności zejścia ze sceny. Wobec tego wciąż po cichu będę liczył na jego powrót – choćby awaryjny – bo w bramce, wbrew obiegowej opinii – to my super pewności nie mamy, pisałem o tym nie raz.

Najciekawszym elementem wczorajszej gry była gra w systemie 3-4-3, który zdecydowanie bardziej wykorzystuje dzisiejszy stan osobowy kadry – z jednym zastrzeżeniem: RL9, którego brak był dramatycznie widoczny. Ciężko o tym w ogóle jakkolwiek napisać, tym bardziej, że ustawienie daje możliwość pokazania się flankom, rozszerzenia pola gry i skutecznych ataków środkiem – a czołowym środkowym napastnikiem na świecie jest Robert Lewandowski – i w tym sęk. O ile formacja obronna (Jach) czy pomoc (Góralski) pokazały jakość mimo roszad taktyczno-personalnych, o tyle brak rozwiązań z przodu (i to mimo niezłej postawy Grosika i Kuby – jak inaczej ocenić , skoro brakowało ogniwa, który jest sensem, dla ich obecności na boisku?) jest zatrważający – bez Milika i RL9 polska siła rażenia jest żadna. Żeby chociaż ten Wilczek był głodnym, złym wilkiem….

Nie bardzo rozumiem skąd u Selekcjonera przywiązanie do tego zawodnika – patrząc w jego profil, nic mnie nie przekonuje poza tym, że jak nigdy cierpimy na brak napastników, a mecze piłkarskie wygrywa się strzelając bramki. Doskonała robota Bereszyńskiego, potencjał Rybusa czy Krychowiaka, jakość – na którą możemy postawić w perspektywie wielkiego turnieju – Grosika czy Kuby oraz Piszczka, oraz solidność obrony, na nic się zdadzą, jeśli nie będzie z przodu faceta, który będzie skupiał uwagę, budził niepokój dwóch obrońców rywali, który potrafi być tam, gdzie nie ma obrońcy a skąd można oddać celny strzał….

Pisałem czas temu, że są pewne szanse aby poważną i wartościową alternatywą był Kownacki. Podtrzymuje – szanse, bo chłopak gra mało, wprawdzie coraz więcej, ale też trudno go nazwać – po włosku nawet –  „bomber”. Owszem, wyszedł na boisko w czterech meczach (nie całych) i zanotował dwa trafienia – raz bramkarz rywali podał mu – niepilnowanemu – piłkę pod nogi, z czego napastnik skorzystał, posyłając piłkę między nogami bramkarza (trafiając w jedną z nich – odrobina fartu), a w drugim meczu – z Interem na San Siro, bardzo ładnie, ale tyleż fartownie zaliczył trafienie prawie z zerowego kąta – limit fartu wyczerpany, trener od tamtego czasu mu pograć nie dał. O wpływie na „wynik” osiągnięty na młodzieżowym Euro w Polsce – nie wspomnę.  Leczy się Milik, Stępiński trafił na razie w Chievo raz – podobny przypadek to Kownackiego. Brakuje mi w kadrze…. przypadku Wojtka Kowalczyka – może ma nim szansę zostać młody Jarek Niezgoda? Młody jest, jeszcze niczego nie osiągnął wielkiego, ale ja bym go bardzo obserwował. Podoba mi się jak ten chłopak się rusza, jak szuka goli – dużo bardziej niż Jakub Świerczok, którego lansowanie przypomina mi stare metody sprzedaży zawodników. Związek wyewoluował, kadra jest w czołówce rankingu FIFA – może warto o tym pamiętać i trzymać fason – jak Artur Boruc.



Komentarze

komentarze


Góra