ciekawostka

Złoty Jubileusz „Boskiego kucyka” – Roberto Baggio kończy dzisiaj 50 lat

Fantasista albo Fuoriclasse – tak Włosi określają graczy jego kalibru. Dzisiaj piłkarzy jego pokroju już prawie nie ma, a znikną na dobre, gdy piłkarskie buty na kołku zawiesi Francesco Totti (wciąż w składzie Romy mimo 40stu lat). Gdy to się stanie skończy się pewna epoka, o której przypominać będą jedynie popisy Messiego.

Gdy Roberto opuszczał Florencje w kierunku Turynu, fani Viola gotowi byli iść na wojnę z Juventusem, gdy w 1998 roku opuszczał Inter z powodu tarć z trenerem Lippim, Mediolan był w rozpaczy. Gdy w 1992 roku nie strzelił karnego w Finale MS w USA – całe Włochy płakały.

Urodzony na północy, w okolicach Vicenzy, Roberto to piłkarz nietuzinkowy: skromny, uduchowiony wyznawca Buddyzmu, błyskotliwy drybler, futbolowy wizjoner i znakomity snajper, ale przy okazji człowiek z mocnym charakterem.

50. urodziny obszedł nietuzinkowo, odwiedzając mieszkańców południowych regionów Włoch – nawiedzonych przez trzęsienie ziemi. „To wstrząsające. trzeba tu być i poczuć to czego doświadczają ci ludzie. TV nie oddaje ogromu ich dramatu. Chciałem zobaczyć prawdę z bliska” – powiedział szacowny Jubilat.  „Moja codzienność i przyszłość to rzeczy proste – czyli to co w życiu najpiękniejsze. Gdy miałem 18.lat,  więcej było przesłanek przeciwko niż za karierą, fakt że zakończyłem ją w wieku 38.lat jest więc dowodem, że odniosłem sukces. Życie przynosi wyzwania dla wszystkich, dla 50.latków również” – filozoficznie podsumowuje swój wiek.

Ogromny talent i błyskotliwość, zostały ukoronowane w 1993, kiedy „Roby’emu” przyznano tytuł „Piłkarza Roku FIFA” oraz „Złotą Piłkę”. Mógł z pewnością osiągnąć więcej, ale albo kontuzja albo konflikty, stawały na przeszkodzie. Nie był zawodnikiem problematycznym, ale twardym i z własnym zdaniem. Wymagał szacunku, na który w pełni zasługiwał. Tak wspomina go ówczesny prezes Interu: „Jedyny trener, który go w pełni doceniał to Mircea Lucescu, który dzwonił do mnie z zaproszeniami: prezesie, prosze przyjechać i zobaczyć jak świetnie gra Baggio. Nic mu nie muszę mówić – wychodzi na boisko i wszystko robi jak trzeba. Pozostali szkoleniowcy, traktowali go jak zbytek. Faktycznie – warty był dwóch piłkarzy, więc w tym ujęciu stanowił kłopot bogactwa” – konkluduje Massimo Moratti z uśmiechem.

Roberto Baggio grał w wielkich włoskich klubach w czasach świetności Serie A. Z Fiorentiny poszedł do Juve, potem były jeszcze Milan oraz Inter. W międzyczasie kochano go w Bolognii, a karierę zakończył w Brescii – wszędzie pokazywał wielką klasę i zyskiwał nowe rzesze fanów.

Gdyby spojrzeć na jego karierę, można by stwierdzić, że jej największym osiągnięciem, są wielki szacunek i podziw jakimi cieszy się do dzisiaj wśród kibiców i zawodników oraz trenerów. Mimo rozpaczy ogólnonarodowej – wybaczono mu również tego feralnego karnego, którym Włosi przegrali Mistrzostwo Świata mimo zaliczenia świetnego Mundialu. Bo nie da się nie kochać tak wyjątkowych graczy – nawet gdy błądzą.

Tanti Auguri Roby – Buon Compleanno!

Przypominamy jego najsłynniejsze zagrania:

 

W 2000 roku odbył się barażowy mecz o miejsce gwarantujące udział w LM. Inter pokonał Parme 3 – 1, a Baggio strzelił 2 gole. W meczu tym zaliczył , pięknej urody, trafienie z wolnego. Za ten występ dostał w La Gazzetta dello Sport notę marzeń „10” – numer z którym grał. Po tym meczu opuścił Inter, gdyż nie mógł się dogadać z trenerem Lippim, który nie widziała dla niego miejsca w składzie.

opracowano z wykorzystaniem treści z „La Gazzetta dello Sport” oraz „fcinter1908.it”



[fbcomments]

Góra